Jak napisałem przed kilkoma dniami, udziałem KZK GOP stał się niebywały sukces jakim jest wprowadzenie taryfy czasowej. Narastające przez lata komplikacje i opory w tej sprawie sprawiały wrażenie, że jest to proces skomplikowany niczym wystrzelenie sondy kosmicznej. Jednak co by nie mówić stało się; mamy taryfę alternatywną – czasową, naturalnym jest więc, że przyjrzymy się naszemu nowemu nabytkowi i porównamy z innymi tego typu rozwiązaniami występującymi w naszym kraju. Daleko szukać nie trzeba, w Tychach takie rozwiązanie działa od lat.
Jako, że Tychy (MZK) od Katowic (KZK GOP) dzieli dystans niewielki, a trasy komunikacji nieraz się przenikają lub uzupełniają, to i ceny biletów są podobne. Chociaż na trasie, autobusy Tyskie są znacznie szybsze, to jednak KZK narzuca tempo jeśli chodzi o podwyżki cen biletów, a MZK do tych cen dorównuje. Obecnie każdy z przewoźników oferuje bilety w tych samych cenach: 2,80; 3,40; 4,40 jednak za kwotę tę nabywamy zdecydowanie inny produkt. Podczas gdy w Tychach za 2zł i 80 gr. możemy podróżować przez 20 min, na terenie KZK GOP tylko 15 min. Im drożej tym różnice się pogłębiają: za 3,40 w MZK jedziemy 40 min, w KZK jedynie 30, przy najdroższym bilecie czas wynosi odpowiednio 60 i 90 min. Zatem mimo tej samej ceny podróż czasowa z KZK GOP zawsze będzie krótsza o około 1/3 niż z MZK. Do tego Tychy oferują także tzw. taryfę pomarańczową, umożliwiającą przesiadkę na pociąg SKM na trasie Tychy-Katowice.
Cóż mogło podyktować zarządowi KZK GOP taki a nie inny interwał? Na pewno nie rozmiar obsługiwanego obszaru, gdyż ten, Tychy mają kilkukrotnie mniejszy. Dla porównania MZK obsługuje około 50 linii, KZK około 400. Być może chodziło tu o to, by pasażerowie chętniej korzystali ze starej taryfy strefowej (zależnej od granic miast).
Jako, że Tychy (MZK) od Katowic (KZK GOP) dzieli dystans niewielki, a trasy komunikacji nieraz się przenikają lub uzupełniają, to i ceny biletów są podobne. Chociaż na trasie, autobusy Tyskie są znacznie szybsze, to jednak KZK narzuca tempo jeśli chodzi o podwyżki cen biletów, a MZK do tych cen dorównuje. Obecnie każdy z przewoźników oferuje bilety w tych samych cenach: 2,80; 3,40; 4,40 jednak za kwotę tę nabywamy zdecydowanie inny produkt. Podczas gdy w Tychach za 2zł i 80 gr. możemy podróżować przez 20 min, na terenie KZK GOP tylko 15 min. Im drożej tym różnice się pogłębiają: za 3,40 w MZK jedziemy 40 min, w KZK jedynie 30, przy najdroższym bilecie czas wynosi odpowiednio 60 i 90 min. Zatem mimo tej samej ceny podróż czasowa z KZK GOP zawsze będzie krótsza o około 1/3 niż z MZK. Do tego Tychy oferują także tzw. taryfę pomarańczową, umożliwiającą przesiadkę na pociąg SKM na trasie Tychy-Katowice.
Cóż mogło podyktować zarządowi KZK GOP taki a nie inny interwał? Na pewno nie rozmiar obsługiwanego obszaru, gdyż ten, Tychy mają kilkukrotnie mniejszy. Dla porównania MZK obsługuje około 50 linii, KZK około 400. Być może chodziło tu o to, by pasażerowie chętniej korzystali ze starej taryfy strefowej (zależnej od granic miast).
Nie ma co ukrywać, że 15 min dla naszej komunikacji to nie jest długi czas – mało kto ma tyle szczęścia, że swoją trasę pokonuje szybciej. Jeśli doliczymy do tego spóźnienia, to nawet na krótkich trasach, np. po centrum Katowic, przejazd z przesiadką nie zmieści się w 15 minutach. Dlatego sądzę, że wydłużenie okresu przejazdu na jednym bilecie byłoby bardzo wskazane. Skoro oba przedsiębiorstwa prowadzą tak podobną politykę, to i w tej dziedzinie można by zastosować wspólny mianownik. Oczywiście tym wspólnym mianownikiem nie może być równanie do gorszego.
Do tego przydałyby się bilety krótkiego przejazdu, np. na 5 lub 10 minut. Cena takiego biletu mogłaby być odpowiednio niższa, np. 1zł i 2zł. Dzięki temu osoby chcące przejechać tylko jeden czy dwa przystanki chętniej kupowałyby bilety. Obecnie, jeśli na taką podróż trzeba wydać 2,80 zł, większość pasażerów jedzie „na gapę”, a KZK GOP na tym traci.
Tymczasem w drodze jest już kolejna podwyżka cen biletów. Pojawi się stosunkowo szybko, w kwietniu, czyli osiem miesięcy po poprzedniej. Na stronie gazeta.pl przedstawiono dokładne porównanie cen. Dla przykładu, cena biletu miesięcznego na jedno miasto wzrośnie o 22 zł: z 94 na 116 zł. Średnio podwyżka wyniesie 7%, czyli dokładnie tyle samo ile poprzednia z sierpnia.
Dalej czytamy, że ciągle spada liczba pasażerów i w ciągu ostatnich trzech lat spadła o 12%. Moim zdaniem spadek ten należy uznać za spory sukces, gdyż przy obecnej, antypasażerskiej polityce KZK GOP, sukcesem jest, że w ogóle ktokolwiek korzysta z ich usług, a taryfa czasowa, mimo iż bardzo potrzebna, na pewno sytuacji znacznie nie poprawi. Już teraz komunikacją zbiorową podróżują głównie emeryci i uczniowie. Jednak tym pierwszym są odbierane zniżki, drudzy najszybciej jak mogą przesiadają się do własnych aut. Jeśli dodamy do tego starzenie społeczeństwa i podnoszenie wieku emerytalnego okaże się, że wierna klientela znika niczym śnieg na wiosnę. Lecz widzę w tym wszystkim jeden pozytyw: na pewno znajdą się osoby zadowolone z usług świadczonych przez KZK GOP. Będą to pracownicy zarządu tej spółki, w końcu ich nowe limuzyny są coraz wygodniejsze, a jazda nimi znacznie tańsza niż na GOP-owym bilecie.
Po więcej informacji na ten temat, zapraszam na forum GKW24.pl

